poniedziałek, 31 marca 2014

Do kogo należy moje serce? cz. 2

   Otwierając oczy Ali zauważyła, że jest już dzień. Tej nocy nie spała zbyt dobrze. Właściwie spała na podłodze. Wtulona w koc, misia i telefon. Kątem oka spostrzegła na kalendarzu datę- 1 kwietnia. Strasznie nie lubiła tego dnia. Dlaczego? Ponieważ 18 lat temu urodziła się tego dnia. Ludzie śmiali się z tego, że właśnie w tym dniu się urodziła. Niesfornie wstając zrzuciła telefon do kąta. W tym czasie do pokoju weszła Aria
- Przesyłka do Ciebie. Idź na dół podpisać
- Znowu jakieś żarty robisz z rodzicami?- zapytała z wyrzutem. 
- Idź już. Muszę się pomalować 
Schodząc na dół przy wejściu zauważyła listonosza. "Przesyłka o tej godzinie?"- pomyślała. Nie zastanawiając się dłużej podpisała się i otrzymała małe pudełeczko. Według nie było to podejrzane, ponieważ nic nie zamawiała. "A może jakaś babcia pamiętała o urodzinach?". Szybko rozpakowała kartonik a w środku była zawieszka koniczynka. Dziewczyna była w szoku. Nie spodziewała się biżuterii. Nie wiedząc czemu w jednej chwili bardzo przywiązała się do tego przedmioty. "Pewnie babcia zapomniała się podpisać"- nie myśląc zbyt długo założyła .
  Od paru dni Aria nie rozmawiała z siostrą. Może przez ogrom nauki, lub nowe znajomości. Prawdę mówiąc przez ostatnie tygodnie Ali wracała późno do domu. Zaraz po szkole próbowała znaleźć Aarona. Przez ten czas siostry bardzo oddaliły się od siebie. Jeszcze tak nie dawno wszystko sobie mówiły, wychodziły na zakupy. Ali wróciła do pokoju, gdzie Aria pakowała książki do torby.
- Wow! Naprawdę ślicznie wyglądasz- pochwaliła ją Ali
- Poznałam fajnego chłopaka. A teraz wybacz muszę iść.- urwała i wyszła z pokoju. Atmosfera była dość chłodna między dziewczynami. Ali zabrała swoje rzeczy i wyszła z domu. Po drodze do szkoły rozmawiała z Louisem
-Louis, Każdy człowiek posiada anioła prawda?- zapytała
- Oczywiście- odpowiedział
- A czy możliwe jest aby był istniał wyjątek?
-Nie, ponieważ tak stanowi Prawo Boże. Widzisz, świat został tak skonstruowany, że każdy posiada swojego opiekuna. Ja chronię Ciebie, mnie najwyższy Anioł  a nad nim jest Bóg. Jest wyznacznikiem początku i końca. Jeśli anioł mu się sprzeciwi zostaje wygnany do świata ludzi jako Angelus Autem Ceciderunt- czyli upadły anioł. Za lekkie grzechy zostaje człowiekiem, a z jego pamięci usuwana jest przeszłość. 
- Więc, Evan jest tym upadłym aniołem?
-Całkiem możliwe. Pierwszy raz od wielu stuleci widzę taki przypadek- odpowiedział. Ali zaniepokojona weszła do szkoły. 
  Po lekcjach chciała się wydostać jak najszybciej. Niestety przeszkodziła jej w tym ręka Evana Lethera. 
- Gdzie tak śpieszysz brzydulo?- Nie słuchając co ma do powiedzenia zaciągnął ją na dwór.
- Tak dobrze spędziłem z tobą wczoraj czas, że cię odprowadzę-powiedział. "Fajnie, że wiesz gdzie mieszkam bo możesz mnie nawiedzać w nocy"- pomyślała.  Przez całą drogę odpływała myślami. Nawet nie spostrzegła, że Lether otworzył jej drzwi do domu
- NIESPODZIANKA!!- krzyknęło kilka znajomych twarzy.
- Widzę , że spodobał Ci się mój prezent- zerknął na koniczynkę wiszącą na łańcuszku. Dziewczyna już nie myślała o nim źle. Wręcz przeciwnie, ponieważ zrobił coś niespodziewanego. Zły urok minął a szczęście wróciło. Złotowłosa czuła się jak w filmie z dobrym zakończeniem. Na poręczy opierał się znane jej oczom włosy
-Aaron?Aaron!- podbiegła do niego i przytuliła
- Hej. Jestem Charles i wszystkiego najlepszego- powiedział. Dziewczyna automatycznie puściła chłopaka i się wzdrygnęła." ja to mam pecha" stwierdziła.
-Tu jestem- usłyszała za plecami. Od tej pory widziano ją z dwoma najprzystojniejszymi chłopakami. 
  Około 23 zakończyła się impreza. Złotowłosa pozostała z Louisem i Chandlerem, który miał nocować w pokoju gościnnym.
-Louis jaką byś wybrał miłość: bezpieczną i właściwą czy tajemniczą i mroczną?
-Myślę, że obaj mają coś na sumieniu
- Dlaczego tak uważasz?
- Ponieważ, Evan nie jest człowiekiem, Aaron zniknął na długi czas. A teraz oboje coś chcą. Boję się o ciebie
- To pierwszy raz ,kiedy mówisz to co czujesz shinigami
- Pierwszy raz zależy mi na człowieku. Pierwszy bunt shinigami spowodowany był tym, że człowiek jest słabą istotą. Właśnie zrozumiałem, że to nie prawda. Jesteś bardzo silną  osobą z dobrym sercem.
- Dziękuje Ci, shinigami
-Proszę, mów mi Louis 
-Dobrze Louis. Jeszcze jedno- jest mały problem, ponieważ słabo Cię dzisiaj widzę i słyszę
- Powinnaś odpocząć. Wypiłaś więcej niż przeciętny obywatel Francji. 
- No dobrze idę do łóżka- powiedziała. Odeszła tanecznym krokiem z salonu do swojego pokoju. Aaron słysząc rozmowę wyciągnął telefon. Wybrał numer i nacisnął zieloną słuchawkę
-Halo- odezwał się męski głos
- To ja. Plan wykonany ale mamy mały problem
- Porozmawiamy jutro- ziewnął- przyjdź do kawiarni Coffee o 14
- Do jutra- rozłączył się.
  

sobota, 29 marca 2014

Do kogo należy moje serce?

    Witajcie ! Wróciłam po długiej przerwie. Ostatnio, nie mogłam znaleźć sobie miejsca. A w moim życiu zaszło parę zmian. Trochę minęło zanim uświadomiłam sobie parę spraw. Notki będą pojawiać się częściej. Zapraszam do czytania :)


Ostatnio życie nauczyło mnie nowej rzeczywistości. Iść na przód i nie oglądać się za siebie. Czasami trzeba wrócić aby rozwiązać problem. Jednakże za każdą decyzję trzeba odpowiednio zapłacić. Tyle, ile będzie żył człowiek istnieć- będzie niegodziwość.

  Czarujący uśmiech, rozwiane włosy ale i tak wygląda uroczo. Tak pięknie się uśmiechał, że nie była wstanie myśleć. Niebieskie oczy Evana wierciły mi dziurę w głowie. Mógł mi wyjawić wszystko a ja Alice bym w to uwierzyła. Lekkie mrowienie w brzuchu przypominało mi, o tym że nie jestem w niebie. Człowiek obok mnie działał coraz mocniej na mnie.
-Więc... opowiedz mi o swoim hobby- przerwał chłopak i jeszcze szerzej się uśmiechnął. Ali nie mogła wydusić słowa a jej nogi uginały się lekko. Mrowienie w brzuchu nasilało się. W jej wnętrzu rozpoczęło się prawdziwa wojna.
        -Tak, bardzo ładne oczy- stwierdziło serce
        - A co z Chandlerem?- zapytał żołądek
        - Przecież odszedł. Poza tym tylko go całowałaś. 
        - Ty durna babo!
   - To boli! AAAA!- krzyczała Ali
        -Przestań żołądek! To ją boli- odrzekło serce
        - Krzywdzisz ją! - krzyknęła wątroba
   - AAAA! przepraszam, przepraszam!
        - Żołądek  jesteś taki porywczy- odrzekł mózg
        - Zamknij się! Wkurza mnie!- krzyczał nerwowy żołądek
Evan nie wiedział co ma myśleć o biegającej po chodniku koleżance. W jednym momencie złapał ją w talii.
- Halo. Tu ziemia- pomachał jej przed twarzą
" Naprawdę? A nie piekło?"- pomyślała- przepraszam, to mój żołądek. W jednej chwili zdała sobie sprawę, że jest bardzo blisko i trzyma ją w talii. " Za blisko"- przełknęła głośno ślinę. 
-Chyba powinnam wracać już do domu- zerknęła na zegarek- późno już
- Odprowadzę Cię- odpowiedział- nie puszczę cię samom w takim stanie- na jego twarzy znowu pojawił się ten uśmiech. Ali nie była mu wstanie odmówić. W ciszy stawiała kroki. "Co z tego, że ma piękne brązowe włosy, niebieskie oczy i ten piękny uśmiech. To kolejny baran w moim życiu"
- Oj Ali, Ali- popatrzył na nią smutno- zaraz wejdziesz w słupek.
Za późno. Głowa zderzyła się ze słupem.
- To nie jest mój dzień- odrzekła masując głowę 
- Najwyraźniej, ale nie przejmuj się. Zdarza się, brzydulo- uśmiechnął się szeroko. Zanim zdążyła coś powiedzieć, została tknięta w brzuch
-Aaa! Tylko nie mój tłuszczyk-chciała mu oddać ale Evan miał lepszy refleks. Zdążył jej zabrać torbę. 
 Mimo, że byli niedaleko domu to wygłupiali się, jeszcze przez godzinę. Dobrze się bawili w swoim towarzystwie. Nagle telefon Ali zaczął dzwonić.
- Zgaduję, że musisz już wracać do domu- powiedział Evan
-Tak...
-Więc, do jutra 
- Bye. Powoli wróciła do domu. Od wejścia do domu nie odezwała się słowem. Intensywnie szukała w głowie odpowiedzi. Po kolacji pierwsza odeszła od stołu i wróciła do pokoju. Wyciągnęła z torby telefon i wybrała numer do Aarona. Niestety nikt nie odbierał. " Gdzie jesteś...". Od czasu wydarzenia w szpitalu nie pojawił się w szkole. Nie wiadomo gdzie jest, co robi. Dziewczyna wtuliła się w koc. Nie dość, że Evan namieszał jej w głowie to nie wiadomo co się dzieje z Chandlerem.
     Zza rogiem ukazała się zakapturzona postać. Evan pomachał mu ręką, a na jego palcu rozbłysł sygnet. Usiedli na ławce.
- Wreszcie Evan, co tak długo...- burknął nieznajomy
- Tak witasz przyjaciela?
- Do rzeczy
-Mam dla Ciebie zadanie- powiedział Ciemnowłosy. Z kieszeni wyciągnął tablet. Zaraz po włączeniu sprzętu, przedstawił mu zadanie...
  
  

piątek, 7 marca 2014

Nowa znajomość

Nastał nowy dzień. Radosny i w pełni wiosenny. Czarny ptaszek wygwizdywał swoją melodię. Przy drogach rozkwitały przebiśniegi a drzewa wypuszczały pąki młodych listków. Marcowe powietrze pobudzało nadzieje. Niby te same domy, ulice ale coś w nich nadchodziło...
                                                                            Czas na zmiany.
  Powrót do szkoły i codzienności nie był łatwy. Zaległości, bieżące sprawdziany i to była czarna prawda. To było realne życie. Jacyś piękni kolesie machali przed głową jej koleżanki a ona tego nie widziała. Byli na czarno ubrani i ja też. Więc czym się od nich różniłam? Ja żyje a tamci kolesie to duchy, a prościej shinigami. Każdy z nich miał na swój sposób próbować nawiązać kontakt. W tej strefie brakowało Julio i Aarona. Ach ta moja czarna strefa i czarne ubranie odzwierciedlało moją uciechę na wiosnę. Zresztą skoro ich nie ma to nie ma sensu tego poruszać. Bowiem jego miejsce zastało zajęte. Gdyby ktoś pytał to przeze mnie.
 Ja- Alice Lewin- zwykła uczennica w liceum w jakiejś czarnej dziurze. Od kiedy miałam wypadek potrafię widzieć shinigami. Widzę to czego normalni ludzie nie widzą, słyszę to czego inni nie słyszą więc poprawka. Ja- Alice Lewin- nienormalna uczennica liceum w piekle. Cóż, jak na mnie to całkiem normalne stwierdzenie. Jakiś anioł o nieziemsko pięknych pomachał mi. Z niecierpliwością stwierdziłam, żeby spadał.  Wtedy ukazał się przed moimi oczami typek o jasne cerze. Miał bardzo ciemne prawie czarne włosy i niebieskie oczy. Prawie jak wampir z czerwonymi ustami poruszał się z niezwykła gracją. Następnie zwróciłam uwagę na to, że nie miał anioła. Może, anioły wychodziły sobie na niebiańskie piwo? Trzeba się temu przyjrzeć. 
- Witaj piękna
-Ooo to tylko ty..- Ali aż podskoczyła 
-Czy jestem aż taki straszny?
- a wręcz przeciwnie-zaczerwieniła się- po prostu zaskoczyłeś mnie
-Evan
-Alice
-Dopiero co wprowadziłem się do miasta i chciałbym abyś mi pokazała parę fajnych miejsc
- Nie ma sprawy, po szkole 
 Evan odszedł z gracją i rzucił wzrokiem na tył Ali. " Ładny tyłek" pomyślał. Kiedy skończyły się lekcje wyszli razem z budynku. Evan miał w sobie pewien urok, który przyciągał jak magnes. 
- Więc idziemy na piwo niebiańskie? zapytał z lekkim uśmieszkiem
- Co?- Ali się aż zakrztusiła łykiem kawy, który próbowała wypić od rana.
-No przecież żartowałem Alice - uśmiechnął się szerzej.

Dosyć dawno nie pisałam i wiem, że trochę słaba notka. Mam nadzieję, że następna mi lepiej pójdzie. Jeśli gdzieś wystąpiły jakieś błędy to z góry przepraszam ale pisząc notkę przysypiałam. Dobranoc!

piątek, 28 lutego 2014

rozdzielenie


  Kiedy Julio realizował swój perfekcyjny plan- zabawiło się mną życie. Shinigami Julio-prawie nie wiele wiem na temat tego anioła. Wiem jedynie, że to uparty drań o delikatnym głosie. Zastanawiam się jakim cudem stał się aniołem. Minęły już 4 dni od wypadku Ali. Tego dnia Julio wyruszył na podbój. Aaron tak bardzo pragnął normalności w swoim życiu lecz czuł pustkę. Może z powodu Ali?  A może brakowało mu gadatliwego shinigami? No cóż... zegar bił do przodu a dni spokojnie mijały. Głównie w szkole i w szpitalu wałęsając się z kąta w kąt. Całe szczęście ulotniło się wraz z tamtym dniem.  W szkole pusta ławka, dużo smutnych szarych twarzy.  W domu niespokojna cisza lub niespokojne serce wyczekujące na nowiny. 
  Zabrakło uśmiechu a wszystko straciło kolory. Powoli, każdego dnia smutek zastępował zapomnienie i nie chęć. Życie Aarona przybrało nieciekawy obrót. Nie miał przy sobie osoby, z którą mógłby rozmawiać. Jego sekret z dnia na dzień wydał się wszystkim okolicznym plotkarą. Tego dnia Aaron postanowił nie iść do szkoły. Szare życie, szare domy i szare myśli. Myśli ulatujące do nieba? Nie, nie i nie- szare, skłębione pośród szarości. Dla ludzi był nikim i też nie chciał tego zmieniać. Plotki o nim i o Georgu już nie raniły serca ani duszy. Plotki głosiły również, że Ali się obudziła i coraz lepiej z jej stanem zdrowia. Nawet jeśli to prawda to gdzie jest Julio? 
 Postanowił odwiedzić swoją miłość w szpitalu. Od 3 dni nie widział Ali a od tygodnia nie ma shinigami. Docierając na miejsce ujrzał ją. Faktycznie stan Ali się poprawił na tyle, że się obudziła i uśmiechem zarażała ludzi. Cała Alice... potrafiła zmienić świat, kolory, ludzi. Uśmiechem dawała nadzieje i zrozumienie.
-Cześć jak się czujesz?
-Świetnie! Opowiadaj co się działo gdy byłam nieprzytomna- odpowiedziała żwawo
-Czekaj, chciałem o czymś porozmawiać... pamiętasz coś z przed wypadku? Naszą rozmowę w parku?
- Oczywiście! Pocałowałeś mnie wtedy i bardzo zaskoczyłeś. Przepraszam, że wtedy odeszłam. W końcu jesteś moim przyjacielem.
- Nie chodzi mi o uczucia. Rozmawialiśmy o aniołach i o tym, że je słyszę. 
-A to że... jak? -zdziwiła się. 
- Każdy człowiek posiada takiego anioła stróża. Są to shinigami i posiadają imiona. Mój nazywa się Julio i jak widać wyrwał Cię z rąk śmierci...
-Nie wiem co ty bierzesz ale odłóż to
-Niczego nie biorę Ali! Musisz mi uwierzyć! Ty też masz swojego shinigami. Julio obiecał, że wróci...- zasmucony odwrócił się do wyjścia. Kiedy miał na dobre wyjść Ali zaczęła szarpać się rurkami podpiętymi do maszyny.
-Czekaj!- krzyknęła. Aaron automatycznie odwrócił się i zobaczył dziewczynę na podłodze. Szybko podszedł do niej i wziął na ręce. Ali przytuliła się do niego a w jej oczach pojawiły się łzy.
-Zanim coś ci powiem chciałam coś zrobić-powiedziała cichutko-proszę zamknij oczy
Aaron zgodnie z jej poleceniem zamknął oczy. Poczuł na swoich ustach oddech Alice.Po chwili pocałowała go nieśmiało. Aaron otworzył oczy i otarł jej łzy z policzków.
- Julio mnie uratował. Widziałam go, rozmawiałam i wiem, że istnieją. Cały ratunek polegał na tym, że udawał złego i miał mnie odkupić w piekle. Cały plan się udawał dopóki go nie złapali strażnicy. Udało mi się uciec lecz Julio nie. Louis nadal go poszukuje...-twarz schowała w swoich rękach. Aaron przez chwile nie wiedział co usłyszał właśnie i co się dzieje. Położył Ali na łóżku a sam nacisnął na guzik wzywający pielęgniarkę. Gdy kobieta w biało-niebieskim fartuchu pojawiła się w drzwiach Aaron postanowił wyjść.
-Aaron!!- za jego plecami słychać było zapłakany krzyk. Nie mógł się odwrócić ani odpowiedzieć. Chciał jedynie iść na przód.

poniedziałek, 17 lutego 2014

spór shinigami i tysiąc kropli

Witajcie czytelnicy! Wszelkie błędy jakie wystąpią w tym opowiadaniu są wynikiem mojego zmęczonego i chorego oka. Proszę Was o wyrozumiałość. 
  
 Julio rozglądał się po pokoju. Tak naprawdę on chciałby być aniołem Alice. Tej dziewczyny o złotym sercu i poczuciu dobra i zła. Nie dość, że piękna, atrakcyjna to jeszcze mądra i czuła. Anioł czuł radość widząc ją. Miał cichą nadzieje, że któregoś dnia zostanie jej opiekunem. Niestety życie jest okrutne i mógł jedynie rozmawiać z Aaronem o spotkaniu z wybranką. Oboje byli do siebie podobni a przede wszystkim poświęciliby wszystko dla niej. Właściwie Aaron złożył przysięgę aby chronić Ali ale nie wiedział jak.
-Mówię ci Aaronie Chandler, musisz do niej iść i porozmawiać. Przynajmniej będziesz miał ją na oku- powiedział zatroskany
-Dziwi mnie to, że się tak martwisz o Ali...poza tym dziwnie się czuję gadając do zeszytu- odrzekł
-Ja też posiadam uczucia i jestem Twoim opiekunem. Twoje uczucia są mi znane.
-Nie sądzę aby chciała mnie widzieć po tym ...-zamilkł. Wydarzenia w parku wpływały na Aarona falą uczuć. Głównie wstydu i rozczarowania w oczach Ali. 

                                      * * *
  W tym czasie zielonooka zakopała się pod kołdrą i symulowała przeziębienie. Tak naprawdę było jej przykro i chciała z kimś porozmawiać o Aaronie jednak nie mogła tego uczynić. Czuła, że chłopak jej nie okłamywał lecz nie mogła uwierzyć w całą historie. Jej siostra próbowała ją wyciągnąć z domu lecz Ali uparcie nie chciała zejść z łóżka.
-No chodź ! wyjdziemy na zakupy. Przejdźmy się-naciskała Aria
-Nie proszę... jestem przeziębiona-udała kaszel- i nie mam ochoty
- Ale proszę! Chcę iść z moją przygnębioną, młodszą siostrą i pomożesz mi wybrać buty- nalegała Aria. Ali postanowiła, że to zrobi. Pomoże swojej siostrze i przestanie się bać wyjścia "bo coś jej grozi". "Głupota i tyle. Mam szczytny cel a z Arią wybrać buty to wyzwanie" pomyślała. Wstała z zapałem i siostry rozpoczęły luźną rozmowę o ciuchach.
 Wracające do domu dziewczyny przeglądały swoje nowe nabytki. Ali znieruchomiała a jej ciało było ociężałe. Auto pędzące nieubłaganie pędziło w jej stronę. Sekundy dzieliły ją od tragedii. Nawet nie wiedziała kiedy się znalazła na ulicy i pozostało jej zamknąć oczy. Poczuła uderzenie i świat zawirował. Sprawca uciekł a ona leżała na jezdni. Pochylał się nad nią nieziemski i piękny osobnik. Mówił coś do niej lecz ona tego nie słyszała. Tak to jest jej shinigami Luois. Po chwili ucałował ją w czoło a ona straciła przytomność.
- Nie możesz!
- Niestety ale jej czas się skończył i muszę odprowadzić duszę- odrzekł Luois. Aaron, który śledził siostry właśnie dobiegł do zdarzenia.
- Jej puls duszy jest lekko zakłócony ale można ją uratować
- Odejdź Julio. Nie pomożesz nikomu. Ostrzegałem Cie abyś nie przywiązywał się do ludzi- spokojnie skarcił anioła. Aaron z niedowierzaniem słyszał całą rozmowę. Klęczał przed dziewczyną i nie mógł wydusić słowa.
- Aaronie Chandler czy jesteś wstanie poświęcić wszystko dla tej dziewczyny?- zapytał Julio
- Oczywiście- płaczliwie odpowiedział
- To dobrze bo mam plan ale musisz mi zaufać-Julio i Luois zniknęli. W tym momencie zaczął padać deszcz i słychać było jedynie płacz Arii.

czwartek, 13 lutego 2014

Piękny sen i postanowienie przystojniaka

 Hej !Zapraszam do czytania nowej notki :)

 Zbliżała się noc a siostry chichotały w swoim pokoju. Obżerały się czekoladami i lodami. Przeżyły traumę lecz bardzo dobrze się dogadywały. Prawie jak za dawnych czasów opowiadały historyjki.
-żegnaj dietoooo-zaśmiała się Aria. Aria bardzo schudła od czasu wypadku na motocyklu i niezbyt dobrze spała. Lecz żywiołowa i gadatliwa Ali zawsze potrafił zmęczyć siostrę tak, że poszła spać. Niestety Ali głowa bardzo lubiła się znęcać nad nią w nocy i ciężko myśleć i prowadzić analizy.Powoli i cicho wstała z łóżka i podeszła do okna. Była pełnia a ona jak oszalała wpatrywała się w gwiazdy...
   Tymczasem Aaron podszedł do swojego biurka i zagapił się chwile w niebo. Chciał wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza ale powstrzymał go shinigami Julio. Julio to anioł piękny anioł o delikatnym głosie. Ma obsesje na punkcie Alice i tylko o niej potrafi rozmawiać mimo, że jest aniołem Aarona. Jedynie on może go usłyszeć, ponieważ w jego rodzinie każdy ma dar szeptu ale nie wszyscy z tego korzystają. Aaron nie potrafił sobie z tym radzić jak jego brat. Chłopak zamknął oczy i zasnął. Jego wizja ukazała popołudniowy piknik latem. Jego rodzice, brat i on śmiali się z figli psa. Lipcowe słońce ogrzewało łąkę. 
-idziemy pograć w piłke?- spytał Georg
-jasne-zgodził się chętnie lecz nagle pomyślał, że to wspomnienie tylko. Po chwili przenieśli się do tragedii z dwóch lat. Georg i jego pierwsza rozmowa z shinigami. Brat od tego momentu stał się nerwowy i nie ufny. Jego psychika była bardzo obciążona. Przed oczami Aarona ukazał się znerwicowany Georg wraz z dziewczyną. Niemiłosiernie na nią krzyczał i obwiniał za to co mu się przytrafiło i wypominał zdrady, które nie miały miejsca. Tłum gapiów zgromadził się wokół tej dwójki aż Georg wyjął broń. Zastrzelił jakiegoś młodego chłopaka, który chciał obronić brunetkę. Po chwili padło jeszcze 9 przypadkowych osób a ludzie biegali jak oszalali. Następnie puścił swoją dziewczynę, które zapłakana chciała uciec. Niestety została trafiona w klatkę piersiową. Dziewczynę spojrzała nas spływającą krew i upadła. Następny strzał i nastała dziwna cisza. Tragiczny koniec jego brata, który był naprawdę fajny. Jednak to było za duży ciężar dla niego. Aaron obudził się lekko wstrząśnięty.  Postanowił chronić Ali przed złym światem i dopóki go nie odrzuci będzie wstanie dźwigać ten ciężar. 

poniedziałek, 10 lutego 2014

Wyznanie

Hej wszystkim ! Jak Wam mijają ferie? Już niedługo walentynki więc czas migdalenia się wszystkich zakochanych par. Może, któraś z postaci postanowi się zakochać ?  A może wydarzy się jakaś tragedia? Zaraz przekonacie się :P


  Ali osunęła się na podłogę. Poczuła lekki ścisk w żołądku. Nie wiedziała co ma myśleć o swoim koledze Aaronie. Siostra ją przestrzegała przed nim." Jednak te kruczoczarne włosy i te oczy...Nie, nie wróć! Siostra przestrzegała mnie przed nim i mam na niego uważać! Muszę się skupić by go unikać. Ale jak?"-myślała Ali Chodzą do tej samej klasy od 2 lat więc nie umiała sobie wyobrazić unikania kolegi. Poza tym Aaron naprawdę był miły i zawsze pomocny."To dlaczego tak dziwnie się zachowuję? Dlaczego podobają mu się moje oczy? Jestem głupia!"-stwierdziła w myślach. W brzuchu zaczęło jej burczeć co doprowadziło ją do większej złości. " Ty też przeciwko mnie?"-pochyliła się nad kolanami i zaczęła się masować po brzuchu. Za to brzuch odpowiedział jej większym burczeniem. Ali powoli usypiała a wraz z tym rozmarzyła się o pięknym chłopaku o wampirzej cerze. Blady, brązowooki o pięknych czerwonych ustach i rozmawiał z nią. Ali chciała czegoś więcej. Ochrony przed światem, miłości szalonej i dużo przygód. Niestety to był tylko sen a za oknem topniał lód. Nadchodziło przedwiośnie, którego strasznie nie lubiła. 
 Obudziła się rano w swoim łóżku. Nawet nie wiedziała jak to się stało, że tam wylądowała. I na dodatek miała dziwny sen. Spojrzała na telefon i była tam 10.20. Wyleciała z łóżka bo przecież zaspała do szkoły i odbiła się ramieniem od drzwi xd(autorce opowiadania często to się zdarza xd). W tej chwili dostała sms do Aarona"spotkamy się?" pod smsem godzina 10.22 sobota.
-cholera, mogłam jeszcze spać. I na dodatek napisał ciekawe co chce?- powiedziała na głos Ali
-kto  ? kto?- zagadnął ją ojciec zadziwiony całą sytuacją. No tak wpadła do pokoju rodziców z wielkim hukiem, więc nie mogła zostać nie zauważona. Ali olała dręczące pytania ojca i poszła na śniadanie. Powoli zaczął przypominać jej się sen.
   Aaron stał przy ławce w parku. Czekał na kogoś w czerwonej kurtce. Z daleka rozpoznał blondynkę i od razu jej pomachał. Ali z szerokim śmiechem przyspieszyła by dotrzeć do swojego kolegi. 
-hej to o czym chciałeś rozmawiać?-zapytała
-miałeś dziwny sen. Chcesz posłuchać?
-jasne , mów
Aaron opowiedział swój sen. Okazało się, że mieli podobny sen lecz Ali głupio było to powiedzieć. Aaronowi zrobiło się smutno i blask w oczach powrócił.
-musisz mi coś obiecać. Przez parę dni nie wychodź proszę z domu.
- ale jak to? mam zostać więźniem?-zapytała oburzona
-chodzi o to, że  grozi ci niebezpieczeństwo. Musisz zostać w domu
-Nie rozumiem o co ci chodzi. Wyjaśnij to
-Bo kończą ci się dni i musisz być ostrożna. Ja tego też nie rozumiem ale czuję, że coś mnie pcha do ciebie. Wiem, że coś ci grozi i kończą się twoje dni bo to słyszę. Naprawdę musisz mi uwierzyć...-blask Aarona znikł a sama Ali była oszołomiona tymi słowami. "on co? ciągnie do mnie? po jakiemu ty do mnie mówisz?" Ali już nie wiedziała co ma sądzić o tym. Nagle Aaron przysunął się bliżej Ali tak by mogli patrzeć sobie w oczy. Oczy tego przystojniaka nie kłamały a raczej pokazywały mętlik w głowie młodzieńca. Ali zamknęła oczy by nie myśleć już o nim. Nagle poczuła słodkie, miękkie usta. Aaron skradł jej pierwszego w życiu buziaka. Ali czuła lekki ścisk w żołądku i szczęście zalewające mózg. Nikt nie oczekiwał, że odwzajemni pocałunek.
-Kim jesteś?- zapytała
-No jak to kim, przecież widzisz...
- Przepowiadasz mi śmierć potem całujesz kto normalny tak robi?
-Sam tego nie rozumiem. Widzę normalnie ale słyszę co mówią. To coś co słyszę przestrzega ludzi.
- Posłuchaj sam siebie...- Ali z załamanym głosem pożegnała się z Aaronem i odeszła. Miała łzy w oczach, ponieważ nie spodziewała się takiego obrotu spotkania. Nie czuła się na siłach by o tym rozmawiać. Postanowiła to ukrywać przed sobą i rodziną.