sobota, 28 czerwca 2014

XIII

   Notka troszkę szybciej. Mam nadzieję, że się spodoba! W następnym rozdziale zawita Elena- ciekawe co wykombinuje dla Alice i Aarona? Ostatnio wszędzie widzę pary AA- Alice i Aaron , Aria i Alex. Chyba powinnam odstawić Vanish lub zapisać się na anty AA XD . Nowa zakładka - Blogarnia


 " Oblivion"- coś co nie powinno istnieć nie zostanie zapamiętane. Jedynie Anioły i Upadli są naznaczeni. 

-przepraszam Alice. Za wszystko i nie dotrzymałem obietnic . Nie jestem wstanie już cię obronić. Jestem rad, że zdążyłem przeprosić-powiedział cicho Evan. Po jego minie można było stwierdzić,że bardzo cierpi. Alice mocno trzymała jego ręce.
-Już nic nie mów...będzie dobrze- powiedziała bardzo ciepłym głosem.
 Aaron stał naprzeciwko Upadłemu. Znał swój los oraz wiedział, że podzieli go z Evanem. Zakapturzony Upadły wyciągnął ręce w kierunku Aarona. Chłopakiem targały emocje. Jego kolana ugięły się a jednocześnie poczerwieniał ze złości" Co robić? Co począć? Jak to zrobić?"- gorączkował się. Wiedział, że jeśli uciekną to i tak zginą. Spojrzał na cierpiącego z bólu Evana. Chociaż go nie lubił  to było mu żal go.  Aaron podniósł nóż leżący na ziemi. W tej samej chwili niebo pojaśniało. Wszystko obok nich jaśniało, a dziwnym dźwięk przytłaczał. Alice i Aaron opadli z sił. Przez jasne światło nic nie widzieli a dźwięk bombardujący uszy denerwował. Alice postanowiła bronić ostatnie chwilę Evana. 
Chandler przez chwilę zastanawiał się czy tak wygląda śmierć. Rzucił przed siebie nóż a dźwięk stał się nie do zniesienia. Alice ponownie złapała za rękę Evana a raczej Upadłego Julio. Z jego rany zaczął się unosić lśniący, brokatowy dymek. Julio poruszył ustami
-Zawsze będę przy tobie, przepraszam...
-Nie masz mnie za co przepraszać! Żyj!- Krzyknęła złotowłosa. Jego głowa opadła luźno. Po kilku sekundach jego ciało zamieniło się w unoszący się dym. 
-NIE!! EVANNN! - Alice nie wiedziała co się z nią dzieje. Świat zaczął jej wirować przed oczami i chwilę potem zemdlała. Aaron wytrzymał parę sekund więcej. Dojrzał Upadłego, który wyciągał nóż . Trafił go w ramię. Po tych paru sekundach również zemdlał. 
Alice otworzyła swoje ciężkie powieki. Czuła jakby jej nadgarstek palił ścięgna. Rozejrzała się dookoła- ściany otaczające ją miały niebieski kolor. Jedynie co wiedziała to, że nie jest w swoim pokoju. Aaron wszedł do pokoju i zauważył, że dziewczyna nie śpi.
-Cześć! Jak się czujesz?- zapytał troskliwie
-Chyba dobrze- powiedziała Ali
-Pamiętasz co się stało dwa dni temu?- zapytał zaciekawiony. Sam nie wyglądał najlepiej. Był poobdzierany ze skóry-jakby walczył z nawiedzonym stadem kotów.
-Dwa dni temu... tyle spałam? 
-Hmmm- mruknął
- Aaron, ja nic nie pamiętam- Ali złapała się za głowę.
-spokojnie- powiedział i przytulił ją do siebie- twój chłopak- Evan poświęcił życie aby cię ratować. Potem zraniłem Upadłego i oboje zemdleliśmy. Kiedy się obudziłem walczyłaś z Upadłym ale jakby to nie ty. Zadałaś mu parę ran złotym nożem i powiedziałaś " dimisissem eam ad inferos" . Zakapturzony rozsypał się a ty ponownie zemdlałaś.
- Evan? Kto to jest ?
- To tak naprawdę Julio, który stał się Upadłym poprzez złamanie prawa- odpowiedział jej
- Ugh- jękła Levin i złapała się za nadgarstek.
-Pokaż -powiedział zatroskany Chandler. Złapał za jej nadgarstek i przeraził się tym co zobaczył. Miała na nadgarstku znak nieskończoności. Oboje popatrzyli na siebie z przerażeniem.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

W połowie...

   Yeah ! Powróciłam jako zombi :D Już niedługo pojawi się nowa postać -rudowłosa piękność, która zawróci w głowie nie jednemu chłopakowi. Niestety mój rozdział jest napisany w połowie a dalej jestem w kropce. W przyszłym tygodniu pojawi się nowa zakładka tzw pojęcia. 
Elena Dunham
Utalentowana Włoszka, która posiada znak nieskończoności. Uwielbia się droczyć i bardzo często jest cyniczna.
 Jak wiecie, Evan okazał się Julio- która tak naprawdę nie zniknął. Niestety broniąc Alice zaryzykował własnym życiem. W następnej notce chcę ujawnić dalsze losy Aarona. Ciekawa jestem czy jego uczucia są stałe.  Po całym wydarzeniu razem z Alicją porozmawiają sobie na ten temat. 

środa, 4 czerwca 2014

XII

    "Unintended"

Wybaczcie mi to, że tak długo nie dodawałam notki. Znowu składam życie do kupy. Jednakże treść tej notki była już dawno zaplanowana -wcześniej niż moje życie się posypało. Dedykacja miała być dla mojego byłego (chciałam mu pierwszy raz pokazać moje dzieło) ale w sumie skoro nie jesteśmy razem to dedykują ją dla Naffa i Koizumi.

     Było rano a nawet zbyt rano dla normalnych ludzi. Leniwe 
słońce chciało zatrzymać się. Szarość ogarnęła całe podwórko. Wściekły zegar cykał i denerwował dziewczynę. Dzień w dzień tylko cykał do przodu"i wcale mu się nie znudziło" pomyślała. Miała jeszcze do 7 dwie godziny i jakoś musiała to znieść. Patrząc po pokoju zauważyła, że dawno nie sprzątała. Po drugiej stronie spała Aria
-Mamo, daj mi spać-mamrotała przez sen ośliniając poduszkę i rękę. Dziewczyna ile razy by tego nie widziała zawsze poprawiało jej to humor. Powoli wstała uśmiechając się do świata "helloł świecie, dzisiaj będzie ładny dzień" pomyślała. Wybiła godzina 6 a budzik w telefonie Arii zaczął grać piosenkę Tegan and Sara - Where Does the Good Go. Obie popatrzyły na siebie przez chwile. Po chwili Aria pobiegła do łazienki cała czerwona. 
-Jak zwykle- westchnęła rozczochrana Alicja. Ubrała się białą sukienkę, co było już błędem. Kolor biały przyciągał plamy... 
    Tego dnia Ali i Evan jak co dzień mieli iść do szkoły. Evan czekał na nią siedząc na bramie. Ali zawsze zastanawiała się jak on to robi i te metalowe strzałki nie wbijają mu się w tyłek xd. Wybiegła z domu lekko trzaskając drzwiami.
-Cześć piękna- powiedział z uśmiechem. Blondynka zaczerwieniła się. 
-Może, nie pójdziemy do szkoły?-zaproponowała
-Ale czemu Alicjo? uśmiechnął tak jak zawsze to robił
-Spędzimy więcej czasu razem
-Znowu będziesz miała zaległości- złapał ją za rękę-chodźmy, przynajmniej się spóźnimy.
-Proszę, proszę 
- No dobrze- dalej szli spacerowym krokiem. Nagle zadzwonił telefon Evana. Chłopak pocałował Ali w policzek i puścił jej rękę. Oddalił się od niej bez słowa i spokojnie rozmawiał szeptem. Ali nigdy nie widziała u niego takiej poważnej miny. Po kilku minutach wrócił do niej.
-Spotkamy się w szkole- pocałował ją w czoło - kocham cię.
I odszedł szybkim krokiem. Całe jego zachowanie było dziwne. -Może ma inną?-pomyślała-powinnam go śledzić
      Aaron tymczasem śledził zakapturzoną postać. Od czasu do czasu widać jedynie blask głębokich niebieskich oczu. Zadanie miał utrudnione, ponieważ wiedział, że jeśli zostanie odkryty zostanie zabity. I jak niby miał zabrać tą pieczęć upadłego? I wszystko po to aby zebrać nowe informacje o swoim stróżu. Skoro nie mógł nic zrobić to przynajmniej oczekiwał na okazje. Po drugiej stronie słychać było rozmowy pracowników w piekarni. Zakapturzona postać wpatrywała się swój zegarek. Aaron jedynie mógł dostrzec znak nieskończoności   na jasnym nadgarstku postaci. Słońce przykryte chmurami nie nagrzewało zbytnio ziemi. Obejrzał się do tyłu i zauważył następną zakapturzoną postać-no to już po mnie- pomyślał. Jednak postać szybko znalazła się po drugiej stronie Aarona. W tym czasie z jasnej szyi spadł łańcuszek. Obaj popatrzyli się do tyłu. To była Ali
-UCIEKAJ-obaj krzyknęli. Zakapturzona postać Upadłego wycelowała nożem w nią. Dziewczyna zamknęła oczy ale po chwili je otworzyła. Ktoś ją ochronił.LINK
 -Cholera dostałem?-pomyślał wybawca. Nawet nie zorientował się, że to nie jeden a 3 noże z trucizną trafiły w jego brzuch. Nad jego głową pojawiły się złote włosy
-Nie... to nie możliwe... to po prostu nie możliwe- łzy zaczęły spadać po policzkach - Evan
-Kocham cię- uśmiechnął się bardzo delikatnie- posłuchaj mnie teraz uważnie dobrze? Jestem Julio ten sam co cię uratował po wypadku. Wtedy gdy kazałem ci uciekać, niestety mnie złapali i stałem się Upadłym. Niestety nie posiadałem zbyt dużej siły, ponieważ nie zabiłem nigdy. Upadli rosną w siłę wtedy gdy kogoś zabiją.  Jako pół człowiek i pół Upadły-nie dokończył ponieważ musiał wykrztusić krew. Alice bardzo mocno ściskała jego ręce
-Evan! Nie umieraj proszę! 
W tym czasie Aaron ustawił się na przeciw Upadłemu...

poniedziałek, 19 maja 2014

XI

Już jest nowy rozdział ! Połowę napisałam w zeszycie (tak w Macu xd) a drugą połowę dopasowywałam z moim wyobrażeniem. Ogólnie lubię swoje postacie- w każdej z nich jest trochę mnie.

 "Madness"
Było już po lekcjach. Klasa wyszła a została tylko Ali z Aaronem. Słońce wypalało im móżdżki. Dziewczyna postanowiła wstać i oparła się na ławce, w której siedział Aaron.
-Chyba miałeś mi coś do powiedzenia- uśmiechnęła się nieśmiało
-Chyba tak- odpowiedział 
- Więc słucham
- Mam małe pytanie. Dlaczego z nim jesteś?
- O co ci chodzi?- zapytała. Wpatrując się w podłogę próbowała ukryć swoje zmieszanie
-Ali... ja... wróciłem dla ciebie. Musiałem wyjechać i znaleźć mojego shinigami
-Znalazłeś?
-Nie... ale słyszałem , że mógł się z piekieł wydostać- dziewczynie zrobiło się gorąco ze złości a jej policzki przybrały kolor purpurowy
-Posłuchaj mnie uważnie bo nie będę powtarzać. Zostawiłeś mnie w szpitalu, zostawiłeś ból w moim życiu. Nie było Cię 2 miesiące. Nie odbierałeś telefonu. Płakałam po nocach mając nadzieje, że wrócisz
-Wiem, przepraszam
-Nie przepraszaj. Ja zaczęłam swoje życie z Evanem. Wiem, że mnie nie zostawi
-Mylisz się-patrząc w podłogę próbował ukryć ból zazdrości.
-Tak? Niby dlaczego?
-Spójrz w oczy i powiedz mi co widzisz
-Widzę twoje łzy w oczach i moje odbicie- powiedziała. Po chwili coś do niej dotarło. Nie mogąc tego znieść wybiegła z sali. Łzy jak wodospad spływały jej po policzkach. Biegła przez korytarz zapełniony uczniami. Znalazła się na schodach i przez nieostrożność potknęła się i spadła. Przy jej boku znalazł się Evan z tym pięknym uśmiechem.
-hej, pomogę ci- podał jej rękę
-nie chcę, nie trzeba- nadal miała łzy 
- Co się stało?- zapytał z troską
-Nic, proszę zostaw mnie. Jestem okropną osobą-kucnął przy niej i objął. Po jakimś czasie przestała się szarpać i się uspokoiła. 
-Ktoś ci coś zrobił?- zapytał głaszcząc po włosach
-Nie, ja zrobiłam coś - odpowiedziała. W tym czasie Aaron widząc ich razem postanowił wyjść ze szkoły i oddalić się by nie widzieć ich razem. Tak naprawdę Ali jest jego pierwszą miłością i teraz płakała przez niego samego. Ten widok był dla niego nie do zniesienia tym bardziej, że był tam Evan. Aaron go nie znosił przede wszystkim dlatego, że jest z Alice. Poza tym był dziwnym chłopakiem i nie miał anioła. 
   Ali widząc sylwetkę Aarona schodzącą po schodach wtuliła się bardziej do Evana. Myślała, że w ten sposób nie zauważy jej łez na widok Aarona. Po prostu nie chciała go skrzywdzić, i tak naprawdę nie wiedziała jak ma się zachować. Niestety Evan od zawsze był obserwatorem i zawsze zauważał dziwne zachowania. Pomógł wstać swojej towarzyszce. Bardzo ją kochał i nie widzi bez niej przyszłości. Bardzo lubi mieć ją przy sobie. Ten pierwszy raz nie chciała mu powiedzieć co się stało, choć sam miał wiele przed nią tajemnic. Kątem oka zauważył Aarona oddalającego się od szkoły. W jego głowie zaistniała tylko jedna myśl "to jego wina". Odprowadził ją do domu.
  Alice była blada jak ściana. Źle się czuła z tym jak to się wszystko potoczyło. Miała trochę dosyć tego całego zamieszania, tajemnic, nie domówień. Gdy tylko weszła do domu od razu zostawiła płaszcz i buty.
- Ali , chodź na obiad- zawołała Aria
-Nie jestem głodna- i odeszła. Wszyscy domownicy doznali lekkiego szoku. Alice nie chce jeść? Przecież kocha jedzenie. Tymczasem ona położyła się na łóżku. 
  

niedziela, 11 maja 2014

Trochę w przyszłości

   Jestem w trakcie pisania następnej notki. Niestety przedłuża się , ponieważ muszę nabyć pewną wiedzę. W opowiadaniu będzie wydarzenie, które mam nadzieje będzie zaskakujące. A tymczasem... macie jakieś pytania? Jeśli ktoś ma pytania proszę śmiało pisać na blogu lub na e-mail liwcia94@vp.pl . Chętnie odpowiem. 
   Alice- dziewczyna na siłę zrobiona "wielką duszą" przez społeczeństwo. Jest naiwna i trochę szalona. Pomimo negatywnych cech pokaże jeszcze na co ją stać. W tej chwili jest poddawana próbie
   Nazwałam siostrę Ali tylko i wyłącznie, ponieważ uwielbiam imię Aria. Wykształcenie mam muzyczne, więc kojarzy mi się z osobą bardzo utalentowaną, kreatywną. Myślę, że w przyszłości może ratować im tyłki. 
   Aaron- tu czeka na ciebie cios. Alice jest zakochana w innym. Czy podda się? Kibicujcie mu, chłopak ma nie łatwo! Dalej będzie jeszcze czekał kolejny cios. 
   Evan- pół człowiek, pół...reszta w następnej notce. Okaże się czy jest wrogiem, czy sprzymierzeńcem. Nastąpi w nim jakaś zmiana. Powinniście już zainwestować w stos chusteczek lub znicze.
  Kto zapłaci cenę Ali? Co się stało z przyjacielem i wybawcą Julio?
To już nie długo się rozwiąże. Nowa notka powinna pojawić się w przyszłym tygodniu. A teraz Aria i Alice

  

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

X

"Cudowny poranek "


  To był zwykły ponury poranek. Zimne powietrze pobudzało umysł. Codziennie rano Evan odprowadzał Ali do szkoły.
-Wiesz, że dzisiaj mamy kartkówka?- zapytała
-Bla, bla, bla- odpowiedział. Nie dość, że mi w domu o nauce trują to jeszcze w szkole o tym słyszę
-Ty, to masz problemy
-W zasadzie to nie mam - uśmiechnął się- ale wiesz, słuchanie tego samego denerwuje- rzucił skórką od banana za siebie. Ali tylko przewróciła oczami. "Jest taki, taki..."- nie dokończyła. Rzeczywiście, Evan różnił się od wielu osób: zachowaniem, wymową i pięknem.
-Gdyby było lato...- rozmarzyła się
- Gdyby baba miała dziada- zaśmiał się
     Cóż, przez tego dziada połowa szkoły patrzy się na mnie dziwnie. Druga połowa chce go naśladować. To trochę dziwne, że jedna osoba może tyle zmienić. Z chaosu po bezkres chaosu, którego nie da się opanować. Ta ilość energii porównywalna z prędkością internetu. Przynajmniej to, jest mi znane. 
 Nagle Evan wyciągnął śniadanie. Były to zwykle kanapki, tyle, że śmierdziały czosnkiem. 
"Przynajmniej nie jest wampirem"- pomyślała.
-Chcesz-zapytał
-Nie dzięki- skrzywiła się. Evan to spostrzegł. Odwrócił się tyłem do niej i założył kaptur na głowę.
-Co ci?-spytała. Evan nagle się odwrócił
-JESTEM CZOSNKOWYM POTWOREM! ATAK!!!!-wydarł się. Zbliżył kanapkę do niej.
-Blee...
-Zginiesz marnie!- zaczął ją gonić po chodniku. Zaspali pracownicy sklepów wpatrywali się w poczynania młodych wychylając się zza lady. Taka energia w tym mieście raczej nie była spotykana. 
Ali cofając się przed potworem pośliznęła się na skórce od banana. Sama wylądowała artystycznie na tyłku ze skórką od banana na głowie.
-EVANNNNNNNNNNNNNNNN!!!!!!- przez ten krzyk wyleciało parę gołębi z dachu. Słońce powoli i chytrze rozrzucało promieniami. Rozbawiony, prawie do łez podszedł do niej lekkim krokiem
-Powinnaś nosić czapki-powiedział, szczerząc zęby- do twarzy ci
-Już po tobie
-A co po mnie?- zapytał rozbawiony. Wyciągnął rękę aby zdjąć z jej włosów skórkę.
-Jak tylko wstanę to cię powieszę na gałęzi
-A suchej??
-Suchej gałęzi- odpowiedziała prawie warcząc. Podał jej rękę aby wstała. Nic nie myśląc, złapała za ofiarowaną, pomocną dłoń. Energicznie wstała
- Pożałujesz...- nagle urwała. Stali naprzeciw siebie, nadal trzymając się za ręce. Twarz Evana spoważniała i zbliżała się coraz bardziej do jej twarzy.
-Kocham cię- powiedział.
-Ale..ale... dopiero co się poznaliśmy-mruczała pod nosem
-Nie ważne-pocałował ją. Ta chwila trwała, jakby całe życie. Alice była czerwona na policzkach. Na moment , może chwilę zamknęła oczy. Dotknął palcami wisiorka
-Nie ściągaj go nigdy, proszę- poprosił
-Dobrze-odpowiedziała rozmarzona. Jego obecność sprawiała, że czuję się tak dobrze...Niesamowicie. Ciepło bijące od jego ciała wprawiało ciało Ali o ciarki. 
 Jakieś brązowe, długie włosy zniknęły za zakrętem. 
-Chodźmy stąd -pociągnął ją 
-Dobrze- nadal rozmarzona odpowiedziała. Evan liczył na taką reakcje. 
 Będąc już w szkole musieli się rozdzielić, ponieważ zajęcia dodatkowe każdy posiadał inne. Ali kierując się do swojej klasy, miała wrażenie, że o czymś zapomniała. Wchodząc do klasy straciła władze nad szokiem. W ławce czekał na nią Aaron. Opuściła na podłogę książki .
" No to się porobiło"- pomyślała-"zapomniałam, że wrócił"
Szybko schyliła się aby pozbierać książki. Wpatrując się w podłogę usiadła obok Chandlera
-Hej- powiedział. Na szczęście uratowała ją nauczycielka. Ali przez wszystkie lekcje przygryzała sobie wargi. Nie wiedziała co ma powiedzieć, jak się zachować. Ali chciała jedynie by Evan ją stąd wyrwał. Niestety nie było go
-Masz czas po lekcjach?- zapytał Aaron
-Ja... zaraz...tak-zrezygnowała
-To super. Wyjaśnię ci wszystko, wreszcie- ucieszył się.

poniedziałek, 31 marca 2014

Do kogo należy moje serce? cz. 2

   Otwierając oczy Ali zauważyła, że jest już dzień. Tej nocy nie spała zbyt dobrze. Właściwie spała na podłodze. Wtulona w koc, misia i telefon. Kątem oka spostrzegła na kalendarzu datę- 1 kwietnia. Strasznie nie lubiła tego dnia. Dlaczego? Ponieważ 18 lat temu urodziła się tego dnia. Ludzie śmiali się z tego, że właśnie w tym dniu się urodziła. Niesfornie wstając zrzuciła telefon do kąta. W tym czasie do pokoju weszła Aria
- Przesyłka do Ciebie. Idź na dół podpisać
- Znowu jakieś żarty robisz z rodzicami?- zapytała z wyrzutem. 
- Idź już. Muszę się pomalować 
Schodząc na dół przy wejściu zauważyła listonosza. "Przesyłka o tej godzinie?"- pomyślała. Nie zastanawiając się dłużej podpisała się i otrzymała małe pudełeczko. Według nie było to podejrzane, ponieważ nic nie zamawiała. "A może jakaś babcia pamiętała o urodzinach?". Szybko rozpakowała kartonik a w środku była zawieszka koniczynka. Dziewczyna była w szoku. Nie spodziewała się biżuterii. Nie wiedząc czemu w jednej chwili bardzo przywiązała się do tego przedmioty. "Pewnie babcia zapomniała się podpisać"- nie myśląc zbyt długo założyła .
  Od paru dni Aria nie rozmawiała z siostrą. Może przez ogrom nauki, lub nowe znajomości. Prawdę mówiąc przez ostatnie tygodnie Ali wracała późno do domu. Zaraz po szkole próbowała znaleźć Aarona. Przez ten czas siostry bardzo oddaliły się od siebie. Jeszcze tak nie dawno wszystko sobie mówiły, wychodziły na zakupy. Ali wróciła do pokoju, gdzie Aria pakowała książki do torby.
- Wow! Naprawdę ślicznie wyglądasz- pochwaliła ją Ali
- Poznałam fajnego chłopaka. A teraz wybacz muszę iść.- urwała i wyszła z pokoju. Atmosfera była dość chłodna między dziewczynami. Ali zabrała swoje rzeczy i wyszła z domu. Po drodze do szkoły rozmawiała z Louisem
-Louis, Każdy człowiek posiada anioła prawda?- zapytała
- Oczywiście- odpowiedział
- A czy możliwe jest aby był istniał wyjątek?
-Nie, ponieważ tak stanowi Prawo Boże. Widzisz, świat został tak skonstruowany, że każdy posiada swojego opiekuna. Ja chronię Ciebie, mnie najwyższy Anioł  a nad nim jest Bóg. Jest wyznacznikiem początku i końca. Jeśli anioł mu się sprzeciwi zostaje wygnany do świata ludzi jako Angelus Autem Ceciderunt- czyli upadły anioł. Za lekkie grzechy zostaje człowiekiem, a z jego pamięci usuwana jest przeszłość. 
- Więc, Evan jest tym upadłym aniołem?
-Całkiem możliwe. Pierwszy raz od wielu stuleci widzę taki przypadek- odpowiedział. Ali zaniepokojona weszła do szkoły. 
  Po lekcjach chciała się wydostać jak najszybciej. Niestety przeszkodziła jej w tym ręka Evana Lethera. 
- Gdzie tak śpieszysz brzydulo?- Nie słuchając co ma do powiedzenia zaciągnął ją na dwór.
- Tak dobrze spędziłem z tobą wczoraj czas, że cię odprowadzę-powiedział. "Fajnie, że wiesz gdzie mieszkam bo możesz mnie nawiedzać w nocy"- pomyślała.  Przez całą drogę odpływała myślami. Nawet nie spostrzegła, że Lether otworzył jej drzwi do domu
- NIESPODZIANKA!!- krzyknęło kilka znajomych twarzy.
- Widzę , że spodobał Ci się mój prezent- zerknął na koniczynkę wiszącą na łańcuszku. Dziewczyna już nie myślała o nim źle. Wręcz przeciwnie, ponieważ zrobił coś niespodziewanego. Zły urok minął a szczęście wróciło. Złotowłosa czuła się jak w filmie z dobrym zakończeniem. Na poręczy opierał się znane jej oczom włosy
-Aaron?Aaron!- podbiegła do niego i przytuliła
- Hej. Jestem Charles i wszystkiego najlepszego- powiedział. Dziewczyna automatycznie puściła chłopaka i się wzdrygnęła." ja to mam pecha" stwierdziła.
-Tu jestem- usłyszała za plecami. Od tej pory widziano ją z dwoma najprzystojniejszymi chłopakami. 
  Około 23 zakończyła się impreza. Złotowłosa pozostała z Louisem i Chandlerem, który miał nocować w pokoju gościnnym.
-Louis jaką byś wybrał miłość: bezpieczną i właściwą czy tajemniczą i mroczną?
-Myślę, że obaj mają coś na sumieniu
- Dlaczego tak uważasz?
- Ponieważ, Evan nie jest człowiekiem, Aaron zniknął na długi czas. A teraz oboje coś chcą. Boję się o ciebie
- To pierwszy raz ,kiedy mówisz to co czujesz shinigami
- Pierwszy raz zależy mi na człowieku. Pierwszy bunt shinigami spowodowany był tym, że człowiek jest słabą istotą. Właśnie zrozumiałem, że to nie prawda. Jesteś bardzo silną  osobą z dobrym sercem.
- Dziękuje Ci, shinigami
-Proszę, mów mi Louis 
-Dobrze Louis. Jeszcze jedno- jest mały problem, ponieważ słabo Cię dzisiaj widzę i słyszę
- Powinnaś odpocząć. Wypiłaś więcej niż przeciętny obywatel Francji. 
- No dobrze idę do łóżka- powiedziała. Odeszła tanecznym krokiem z salonu do swojego pokoju. Aaron słysząc rozmowę wyciągnął telefon. Wybrał numer i nacisnął zieloną słuchawkę
-Halo- odezwał się męski głos
- To ja. Plan wykonany ale mamy mały problem
- Porozmawiamy jutro- ziewnął- przyjdź do kawiarni Coffee o 14
- Do jutra- rozłączył się.